niedziela, 8 marca 2020

Happy International Women's Day

Happy International Women's Day



Mieczysław Fogg śpiewał, że w tym jest rzeczy sedno, że jest mi wszystko jedno... Niestety nam, kobietom, rzadko jest wszystko jedno, co doskonale widać na przykładzie manifestu feministycznego wygłoszonego przez Cynthię Nixon. Film jest przejmujący i wzbudził ogromne zainteresowanie mediów (bardzo słusznie).



Źródło: https://vimeo.com/393253445


Od niepamiętnych czasów od kobiet wymaga się przeróżnego zachowania. Wskazówki społeczeństwa wobec nas często kłócą się ze sobą. Która z nas nie usłyszała kiedykolwiek: "Jesteś za gruba. Jesteś za chuda". Stało się to naszą (smutną) codziennością, ograniczeniem niepozwalającym pokazywać siebie w stu procentach.

Wiecie co mnie dziwi? Kobiety wygłaszające takie cenne rady. Serio? Jesteśmy przecież w jednym teamie... Nikt jednak o to nie dba. Łatwiej jest zwrócić uwagę na defekt drugiej osoby niż skierować komplement w jej stronę. Przykre, co? 


Więc wyzwólmy się z tej niewoli. Nie dajmy sobie wmawiać, w jaki sposób mamy się zachowywać. Nie poddawajmy się kartom rozdawanym przez społeczeństwo. Bądźmy wolne. Bądźmy sobą.



Wspaniałego Dnia Kobiet i bądźcie z siebie dumne!


piątek, 6 marca 2020

Kobiety w kinie

Kobiety w kinie


Ten miesiąc jest szczególny dla kobiet. Dzień Kobiet zbliża się ogromnymi krokami - wspaniały moment, żeby obdarzyć uznaniem wszystkie panie. Może warto byłoby docenić je także na wielkim ekranie? Oto lista marcowych premier filmowych, które prezentują silną kobiecą postać.


6 marca



Niewidzialny człowiek, reż. Leigh Whannell

Cecylia (w tej roli Elizabeth Moss - znana z serialu Opowieść podręcznej) ucieka z pełnej przemocy relacji. Gdy jej mąż popełnia samobójstwo, kobieta oskarża go o oszustwo. Wkrótce wpada w obłęd i odkrywa, że prześladuje ją niewidzialny człowiek...


20 marca




Ciche miejsce 2, reż. John Krasinski

Nareszcie pojawia się sequel, na który wszyscy czekaliśmy. Tym razem to Evelyn Abbott (Emily Blunt) musi zadbać o rodzinę i upewnić się, że cisza umożliwi im przetrwanie. 




Skłodowska, reż. Marjane Satrapi

20 marca jest obfity w premiery. Tego dnia do kin trafi kolejny film o Marii Skłodowskiej-Curie. Tym razem wyprodukowany przez Brytyjczyków, którzy przedstawią nam trudne początki Polki we Francji. 


27 marca



Mulan, reż. Niki Caro

Czy jest ktoś, kto nie zna tej historii? Chyba każdy z nas widział animację z 1998 roku. Teraz czas na wersję filmową o wojowniczce, która przebrana za mężczyznę, dołącza do armii. Czy dorówna poprzedniej wersji? Przekonamy się w ostatnich dniach marca.  



Do zobaczenia w kinie!


środa, 26 lutego 2020

Nie wylej, bo szkoda, czyli dlaczego warto zajrzeć na Żwirki i Wigury 4

Nie wylej, bo szkoda, czyli dlaczego warto zajrzeć na Żwirki i Wigury 4
Termin zero waste staje się nam coraz bliższy. Wszędzie otaczają nas slogany namawiające do generowania jak najmniejszej ilości odpadów, a w Lublinie powstała kawiarnia, która nie tylko nakłania do bycia eko, ale sama dba o planetę.

Tylko tam (niestety) znajdziecie wywieszony na ścianie manifest ekologiczny - przedstawia on inicjatywy w duchu zero waste podejmowane przez pracowników tego miejsca. Są to między innymi: biodegradowalne kubki i opakowania na wynos, kawa z własnym kubkiem taniej, woda za darmo, napoje tylko w szklanych butelkach, napoje roślinne bez dodatkowej opłaty... Można wymieniać bez końca! 



W ofercie mają pyszne kanapki oraz jeszcze lepsze ciasta, a wszystko to jest wegetariańskie lub wegańskie. Czy może być lepiej? 




Warto też wspomnieć o promocjach, jakie występują w tej kawiarni, bo można upolować fajne rabaty! Moim ulubionym jest zdecydowanie przelew w poniedziałki. Kawa za 3zł? Niemożliwe? Nie w Nie wylej!




Wegańskie ciasta i dobra kawa... Czy można dodać do tego coś, co sprawi, że pokochamy Nie wylej jeszcze mocniej? Byłam przekonana, że nie... Tymczasem pracownicy zorganizowali wydarzenie  polegające na sprzątaniu śmieci w naszym mieście, a także zbiórkę ubrań dla stowarzyszenia EMAUS. Oby więcej takich pomysłów! 


Do zobaczenia na Żwirki i Wigury 4! 

wtorek, 18 lutego 2020

Nuda drogą do sławy, czyli recenzja powieści L.M. Alcott

Nuda drogą do sławy, czyli recenzja powieści L.M. Alcott


Małe kobietki - zrobiło się o nich głośno za pośrednictwem ekranizacji Grety Gerwig, która pojawiła się pod koniec stycznia w kinach. Zainteresowanie filmem rosło, więc nie mogłam się doczekać seansu. Jednak postanowiłam najpierw zapoznać się z dziełem L.M. Alcott, żeby spełnić niepisaną zasadę najpierw książka, potem film. Co z tego wyszło?



Nie obejrzałam filmu.  Z pewnością za sprawą lektury, która była uciążliwa, wymagająca, można pokusić się nawet o najgorsze słowo, jakim można opisać powieść, czyli n u d n a.

Mało kto wie, że Małe kobietki to literatura dziecięca. Czy ma to jakiekolwiek znaczenie? Muminki, Ania z Zielonego Wzgórza, Dzieci z Bullerbyn – dorośli je kochają. Co sprawia jednak, że powieść Alcott jest tak nieciekawa w porównaniu do innych powieści dla dzieci?

Autorka kreuje świat zwyczajny, nużący. Kogo z nas zaskakuje jeszcze bogata rodzina, która po latach staje się uboga? To każdy z nas słyszał w Kopciuszku, którego historia znana była już w Starożytności.

Podobno zaletą książki są interesujące postacie córek. Muszę się zgodzić, że Jo jest intrygująca. Pragnie być samodzielna, odważna. Nie w głowie jej piękne suknie czy idealnie ułożone włosy. Zdecydowanie różni się od reszty sióstr, bo, niestety, reszta jest zbyt prosta. Młode panny pomagają w domu, uczą się, marzą o rzeczach materialnych, a przy tym są tak niewinne jak łza, a jeśli już popełnią błąd, to w następnej scenie ukazana jest rehabilitacja niedobrego zachowania. Są tak dobre, kochane, urocze, aż mdłe.

Tuż na samym początku lektury pojawia się jednak tajemnica, która napędza fabułę. Sąsiadami państwa March są skryty Pan Laurence, mieszkający z wnukiem. Chłopak przesiaduje zamknięty w pokoju, a jego dziadek budzi lęk w pannach – zupełnie niepotrzebnie (niestety). Okazuje się, że to uroczy mężczyzna, który kocha muzykę, natomiast Laurie natychmiast staje się najlepszym przyjacielem sióstr. Cóż, brzmi jak najciekawszy zwrot akcji w dziejach literatury.

Pionierka kobiecej literatury, wegetarianka, aktywistka XIX wieku. Czy mam prawo krytykować kobietę, która przetarła mi szlaki? Wierzyła w siebie i bardzo to szanuję. Warto jednak zwrócić uwagę na jej styl pisania, który jest prosty, zwyczajny, wręcz usypiający, a przebrnięcie przez całą lekturę wymaga dużej dozy cierpliwości.

wtorek, 4 lutego 2020

Zegar tyka – recenzja filmu „1917”

Zegar tyka – recenzja filmu „1917”


Wielkimi krokami zbliżają się Oscary 2020. Niecierpliwie zgrzytamy zębami, zaciskamy pięści, nerwowo przebieramy nogami aż nadejdzie ten upragniony dzień (10 lutego) i poznamy zwycięzców. Podobne uczucia towarzyszyły mi podczas seansu filmu Sama Mendesa.




1917 (2019)



Dwóch żołnierzy ma za zadanie przedostać się na linie wroga i dostarczyć ważną informację brytyjskim żołnierzom, która uratuje ich od pułapki ze strony Niemców. Mają na to niewiele czasu, a jeśli im się nie uda, zginie ponad tysiąc żołnierzy, także brat jednego z wybranych do tego rozkazu szeregowych. Nie wiedzą, co ich czeka. Nie mają pewności, czy uda im się dotrzeć na czas, czy w ogóle uda im się dotrze, ale  ruszają naprzód.




I zaczyna się gra z widzem… Gra okrutna, ale bardzo wciągająca. Spotykamy się z bezdusznością wojny, a muzyka i długie ruchy kamery sprawiają, że przeżywamy każdy kolejny ruch razem          z bohaterami. Kroczymy równo z nimi, czujemy ich niepewność i rozterki, a także szybko upływający czas, który jest naszym wrogiem.

1917 (2019)

1917 ma piękną klamrę kompozycyjną. Pierwsza i ostatnia scena to widok żołnierza leżącego        w wysokiej trawie. Nie słychać strzałów, huku bomb, krzyków. Dookoła jest jedynie cisza i zieleń, chwila sielanki, na którą zasłużył. 

1917 (2019)

Sam Mendes stworzył film przytłaczający, przerażający. Podczas seansu towarzyszy nam nieustanny niepokój, ale tylko w ten sposób chociaż po części możemy uświadomić sobie, co towarzyszyło walczącym w czasie wojny.

piątek, 24 stycznia 2020

Młodzieńczy bunt, czyli recenzja filmu "Lady Bird"

Młodzieńczy bunt, czyli recenzja filmu "Lady Bird"

Lady Bird, 2017

Christine „Lady Bird” McPherson boryka się z problemami, które dotykają większości nastolatek – chęć jak najszybszej ucieczki z domu, złe kontakty z matką, sen o Wschodnim Wybrzeżu. Marzy o wyjątkowych chwilach, które zmieniłyby jej życie w idealne wyobrażenie. Tymczasem mieszka z rodzicami „po gorszej stronie torów”, co sprawia, że jej bunt z dnia na dzień coraz bardziej narasta.

Nowy Jork jest największym z pragnień Lady Bird. Właśnie to miasto stanowiłoby idealną przestrzeń na ucieczkę z domu oraz na życie, które nareszcie uszczęśliwiłoby dziewczynę. Pragnienie bycia lepszą osobą niż w rzeczywistości sprawia, że Christine wykorzystuje wygodne kłamstwa, a dzięki temu udaje jej się uzyskać aprobatę bogatszych nastolatków.

Najciekawszym wątkiem pozostaje jednak relacja Lady Bird z rodzicielką – matka jest apodyktyczna, krytykuje córkę na każdym kroku, prowokuje kłótnie... Kobiety są tak podobne, że trudno im się porozumieć, dlatego tytułowa bohaterka ukrywa wiele spraw lub prosi o pomoc ojca. Spośród wszystkich scen najsmutniejszą jest ta, w której Christine prosi matkę, aby ją lubiła. Ten epizod pokazuje, że nastolatka marzy o pojednaniu z matką, lecz ich charaktery niestety na to nie pozwalają.

Lady Bird, 2017

Historia jest tak zwyczajna, że po przeczytaniu opisu uznamy ją za nudną. Przecież wyreżyserowano już tysiące filmów o zbuntowanych nastolatkach. Jednak w tej zwyczajności jest coś pociągającego, czyli prostota i prawdziwość – uderzają nas już od pierwszej sceny. Każdy odbiorca odnajduje cząstkę siebie w postaci Christine, która przeżywa zupełnie takie same niepowodzenia jak każdy z nas w przeszłości.

Lady Bird, 2017
Greta Gerwig, reżyserka, przedstawia życie młodego człowieka w każdym ważnym aspekcie: społecznym, rodzinnym, seksualnym… Nie ocenia zachowań Lady Bird. Nie ignoruje jej problemów, które momentami odbiorca może uznać za śmieszne. Gerwig przeżywa każdy jej dramat i poświęca jej potrzebną uwagę, czyli daje głównej bohaterce bezpieczeństwo i zrozumienie, a tego pragnie najbardziej.

Trzeba również wspomnieć o kadrach filmu ukazujących słoneczne Sacramento, rodzinna miejscowość bohaterki. Długie ulice, potężne drzewa, kolorowe kwiaty wypełniające każdą przestrzeń, a przede wszystkim miasto kąpiące się w płomieniach słońca, które nigdy nie zachodzi…   

Warto poznać historię Christine „Lady Bird” McPherson przede wszystkim po to, żeby odnaleźć w niej siebie i zrozumieć dzięki temu swoją przeszłość.

środa, 15 stycznia 2020

Miło Cię poznać, Sąsiedzie, czyli kawiarnia na LSM-ie

Miło Cię poznać, Sąsiedzie, czyli kawiarnia na LSM-ie

Znacie te filmy, w których główna bohaterka (zapewne w tej roli Keira Knightley) wychodzi z mieszkania i tuż obok ma kawiarnię, gdzie może napić się kawy, zamienić słówko z baristą? Brzmi jak marzenie. Na szczęście wśród nas są tacy, którzy potrafią spełnić nasze małe pragnienia. Moje urzeczywistniło Creamy Cafe. 

                                        Źródło ilustracji: https://famouspeopledrinkingcoffee.tumblr.com/post/116501589438


Kawiarnia stała się ulubionym miejscem mieszkańców LSM-u. Ciężko oprzeć się, żeby tam nie wejść, a gdy już przekroczymy próg, nie chcemy wyjść. Dlaczego? W Creamy Cafe jest dosłownie jak w domu. 



Vintage przeplata się z nowoczesnością. Nie mam na myśli jedynie wystroju, ale także książki, które wypełniają przestrzeń. Niektóre z nich to prawdziwe perełki. Bez problemu można się częstować publikacjami, a także przynosić swoje, by znalazły nowy dom.




Świetną inicjatywą stały się wegańskie piątki. Co tydzień można znaleźć tam babeczki, tarty, torciki w wersji wegańskiej, co zapewnia kawiarni gości spoza rodzimej dzielnicy.  




Oczywiście kawiarnia dołączyła do akcji #zwłasnymkubkiem, więc na każdą kawkę mamy -1zł na wynos, gdy przychodzimy z własnym kubkiem, co jeszcze bardziej zachęca mnie do odwiedzania tego miejsca.




Wpadajcie na Rymwida 8, bo warto! 

piątek, 10 stycznia 2020

Co w lesie piszczy? - recenzja publikacji "Sekretne życie drzew"

Co w lesie piszczy? - recenzja publikacji "Sekretne życie drzew"



Książka została nagrodzona tytułem Książki Roku 2016 w kategorii Publicystyka – to jeden z powodów, które przyciągnęły moją uwagę. Kolejnym  była wyjątkowa okładka. Piękne zielone drzewo, a z tej zieleni wydobywa się tytuł.  On również przyciąga uwagę – w końcu codziennie mamy dostęp do drzew, a nikt z nas nie wie, co się z nimi dzieje.




Peter Wohlleben, niemiecki leśnik, zgłębia dla nas temat życia drzew. Opisuje relacje pomiędzy różnymi gatunkami,  sposobie komunikacji, a także drodze do przetrwania w najgorszych warunkach.
Większość z nas nie zdaje sobie sprawy, czym jest las – jak wiele organizmów tam żyje, jak korzystają z własnych dobroci , jak na sobie żerują. Każdy element lasu odgrywa rolę, bez którego życie drzewa mogłoby być zagrożone.

Podczas lektury można chłonąć zainteresowanie autora. Widać, że mówi o swojej pasji. Godne podziwu, że uczynił z niej swoją pracę. Gdyby siedział naprzeciw nas, pewnie świeciłyby mu się oczy podczas snucia opowieści. I właśnie tutaj jest haczyk – zamiast opowiadać  z zapartym tchem, uczynił z tego suchą literaturę faktu. Zdania się czasem zbyt skomplikowane, długie, a przez to czytanie staje się nużące, wręcz wyczerpujące. W wyniku tego często odkładamy książkę na długie miesiące i nie chcemy po nią więcej sięgać, a szkoda, bo wierzę, że można się wiele z niej dowiedzieć, co sprawi, że las stanie się dla nas całkiem odmiennym miejscem.

piątek, 13 grudnia 2019

Jak nie zmarnować sobie życia na studiach?

Jak nie zmarnować sobie życia na studiach?




Jak wygląda typowe życie studenckie? Utarło się w społeczeństwie, że charakteryzuje się ogromną ilością wolnego czasu, którą pospolity student jakiejkolwiek uczelni wykorzystuje na oglądanie wielosezonowych seriali czy uczęszczanie na codzienne imprezy mocno zakrapiane wysokoprocentowymi trunkami. Jestem pewna, że jest w tym odrobina prawdy. Jednak mam nadzieję, że istnieją też młodzi ludzie, którzy wykorzystują czas studiów na poszerzanie zainteresowań, a także ukształtowanie światopoglądu . Z tego powodu przygotowałam kilka rad, aby jak najlepiej wykorzystać ten okres.
Ø   Naucz się zarządzać czasem. Z pewnością przyda Ci się to także w kolejnych etapach życia. Student ma mnóstwo czasu i nie spróbuj sobie wmówić inaczej, więc naucz się jak najlepiej organizować czas wolny, by nie marnować go na wegetację (tak, przeglądanie Facebooka lub Instagrama dziesięć razy w ciągu dnia to wegetacja).
Ø   Korzystaj z bogatej oferty uczelni. Na pewno spotykasz się z informacjami na temat kół naukowych, wyjazdów za granicę czy zaproszeniami na przeróżne wydarzenia. Zazwyczaj są to bezpłatne inicjatyw, które tworzone są przede wszystkim z myślą o studentach. Warto z nich korzystać i doceniać, bo często pozwala to w łatwy sposób poszerzyć wiedzę.
Ø   Wyjdź z inicjatywą. Nie czekaj na zaproszenie. Zorganizuj coś sam. Nie bój wychodzić się przed szereg. Masz pomysł? Zrealizuj go. To właśnie tacy ludzie są doceniani jako pierwsi, osiągają sukces.
Ø   Pozwól sobie na luz. Nie zawsze musisz być najlepszym studentem. Nie zawsze musisz być obecny na wszystkich zajęciach. Masz prawo być zmęczony. To ludzkie. Odpocznij. Zrób coś, co przynosi Ci radość. Zjedz te lody, idź na imprezę, tańcz do rana… To tylko jeden dzień. Nie zmarnujesz sobie przez to życia.  
Na pewno łatwiej przeżyć czas studiów biernie. Pytanie tylko czy warto.Wybierz dobrze.

środa, 6 listopada 2019

Tajemnica CSK

Tajemnica CSK

środa, 16 października 2019

Magia i procesy o czary

Magia i procesy o czary

Wpadło mi w ręce dzieło niesamowite. Nie planowałam go tutaj umieszczać, ale po lekturze uznałam, że warto, żeby poznało ją szersze grono. Chodzi o książkę "Magia i procesy o czary w staropolskim Lublinie" wydaną przez lubelskie wydawnictwo Episteme. 



Zacznijmy od rzeczy najbardziej oczywistej - okładka! Czy to nie jest jedna z piękniejszych okładek, jakie mieliście okazje widzieć? Od razu mnie oczarowała. Utkwiła mi w głowie tak mocno, że po dwóch dniach wróciłam po książkę, żeby móc podziwiać ilustrację Bartłomieja Zaborskiego. Więcej jego twórczości możecie znaleźć tu.
   
Nie ukrywam, że tematyka także mnie zainteresowała. W końcu kogo z nas nie pociąga, to co złe, mroczne? Czary, gusła, przepowiednie, tajemnicze zioła... O tym wszystkim pisze Magdalena Kowalska-Cichy. Książka stanowi połączenie starannie wyszukanych i uzupełnionych informacji na temat procesów czarownic, które miały miejsce w XVII i XVIII wieku na wschodzie Polski. Autorka sięgnęła do wielu źródeł,stając się w ten sposób specjalistką w tej dziedzinie.  Dzięki jej badaniom możemy poznać niemalże wszystkie historie związane z czarami, które miały miejsce w Lublinie. Nie zabrakło także Legendy o czarciej łapie, tak charakterystycznej dla tego miasta. 


Zapoznajcie się z twórczością Magdaleny Kowalskiej-Cichy. Potrafi zaskoczyć! I niech was nie zrazi wstęp, bo dopiero po kilku słowach od autorki pojawia się prawdziwa magia.

Buziak! 
Copyright © miło Cię widzieć , Blogger