Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kino. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kino. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 kwietnia 2021

Opłacone szczęście - recenzja "Home sweet home"

Opłacone szczęście - recenzja "Home sweet home"

 

Perfekcjonizm nigdy nie odgrywał tak ogromnej roli jak w XXI wieku. Pragniemy mieć idealną pracę, samochód, dom czy rodzinę. Przyczynił się do tego z pewnością rozwój mediów społecznościowych - to przecież tam użytkownicy kreują bezbłędny świat, na którym tak badzo nam zależy. 

Home sweet home, 2019

Agata Puszcz prezentuje nam swoja wizję. Rent a life to program polegający na wynajmowaniu członkow rodziny oraz przyjaciół, którzy sprawią, że życie będzie lepsze. Już w szkole pokazują zalety tego systemu i angażują dzieci, aby prześcigały się w castingach na najlepszego wynajętego przyjaciela.

Olaf, tak jak inni, pragnie zakwalifikować się do najbliższego wydarzenia. Gdy nie dostaje się za pomocą zgłoszenia, jest gotowy przekupić kolegę. Osiąga cel i zostaje gościem na urodzinach Lei. Jednak nie jest tak szczęśliwy jak jego rówieśnicy. Nie angażuje się w zabawy, trzyma się z dala od innych.. Pojawił sie tam, by spotkać bliską osobę, która tak jak on została zatrudniona.

 Przeszklony, bogato urządzony dom z wielkim podwórkiem, idealnie zapakowane prezenty, drogie stroje i dodatki - to właśnie one tworzą wypragnioną iluzje. Nie ma tu miejsca na złe emocje takie jak smutek, żal czy złość. Trzeba być dobrym aktorem, by nie wypaść z roli i nie zostać zdegradowanym – trafić do outletu.

W filmie naszą uwagę zwracają przede wszystkim kolory. Uwidaczniają różnice między dwoma światami. Fikcja to wyraźne, nieco przerysowane barwy. Sceny wyglądają niczym wyretuszowane, obrobione przez specjalistę zdjęcia. Natomiast rzeczywistość jest inna, przygaszona, nieciekawa. Specyficzny jest także język filmu. Pojawia się wiele anglicyzmów. Pokazują one nowoczesność oraz uniwersalność programu, w którym bohaterowie biorą udział.

Reżyserka skupia się na wpływie pieniędzy na nasze życie osobiste. W stworzonej przez nią antyutopii dostrzegamy przerażające skutki wypływające z pomysłu kupna wymarzonych relacji. Społeczeństwo dzieli się na wynajmowanych oraz wynajmujących, a twoja strona jest zależna jedynie od posiadanych funduszy. Inne czynniki nie mają już znaczenia. Bogaci ludzie pragną idealnego życia, a biedniejsi muszą się podporządkować i zapewnić im opłacone szczęście. 

Warto oderwać się od wyidealizowanych mediów społecznościowych i spojrzeć na ten film jako przestrogę przed doprowadzeniem do takiej przyszłości. Niewiele brakuje, by był to kolejny etap naszego życia.

poniedziałek, 21 września 2020

Recenzja serialu "Ratched"

Recenzja serialu "Ratched"

  1947 rok. Mildred Ratched przyjeżdża do niewielkiej miejscowości, w której tłoczno jest już od nowoprzybyłych turystów. Marzą o spotkaniu przestępcy, w końcu huczy o nim całe państwo. Powód wizyty w miasteczku głównej bohaterki jest jednak inny - szuka zatrudnienia w szpitalu psychiatrycznym.  Czy to jej prawdziwy cel?


Ratched 2020

Mildred przedstawia się jako pielęgniarka. Jest przebiegła, potrafi przewidzieć każdy ruch wroga, a niefortunna sytuacja staje się dla niej kolejną korzyścią. Trzeba przyznać, że Sarah Paulson w tej roli jest idealna - z zewnątrz przypomina starożytny posąg - zimna, spokojna, z klasą. Dąży do wyznaczonego celu, nie ukazując przesadnych emocji. Do czasu. 

Serial już od pierwszych minut jest mroczny i wciągający. Z niecierpliwością klika się przycisk pomiń czołówkę, by dostać więcej. Jednak wszystko co dobre, szybko się kończy. W połowie sezonu każdy odcinek zaczyna się ciągnąć, główny temat, a także charakter bohaterki zmienia się w ciągu kilku scen. Znikają także brutalne sceny, które wcześniej napędzały widza. 


Ratched 2020

Trzeba jednak przyznać, że jest to serial dla estety. Pastelowe kolory ubrań, samochodów, a także cudowne krajobrazy - nie da się odwrócić od nich wzroku. Sprawiają na ekranie wiele przyjemności. Można napawać wzrok aż do końca ostatniego odcinka, mimo że fabuła pozostawia wiele do życzenia. 


Ratched 2020

poniedziałek, 29 czerwca 2020

Miłość i inne oprogramowanie - recenzja filmu "Her"

Miłość i inne oprogramowanie - recenzja filmu "Her"
Technologia otoczyła nas z każdej strony. Nikt nie wyobraża już teraz sobie życia bez telefonu, komputera. A Internet? Stał się niezbędny do funkcjonowania we współczesnym świecie. 

Powoli nasze życie prywatne zostaje atakowane. Przed snem rozmowę z partnerem zastępuje nam bezsensowne przeglądanie Instagrama, oglądanie tutoriali, które nigdy nam się nie przydadzą czy wpadek celebrytów. Czy to cokolwiek wnosi do naszego życia? Nic. Jednak i tak to robimy, bo nie wymaga to od nas żadnego wysiłku.

Her 2013

Her pokazuje do czego zmierza nasze społeczeństwo. Prezentuje zanikanie ludzkich relacji na rzecz znajomości wywodzących się z technologii - nagle związek ze sztuczną inteligencję (noszącą ludzkie imię) zaczyna być możliwy, co więcej nikogo zbytnio nie dziwi. 

Główny bohater instaluje nowe oprogramowanie, którego zadaniem jest pomoc przy jego pracy. Wrażliwy mężczyzna nie potrafi poradzić sobie z rozstaniem z żoną. Wkrótce jednak Samatha, sztuczna inteligencja, sprawia, że czuje się lepiej. Rozmawiają godzinami i nic w ich relacji nie sprawia problemu. Do czasu. 

Her 2013

Jednak związek ze sztucznie wykreowaną postacią nie jest idealny. Brak tutaj miejsca na wyłączność czy cielesność. Wszelkie próby są nieudane i prowadzą do ogromnego bólu, którego doświadcza jedynie człowiek. 

Spike Jonze w swoim filmie pokazuje, że nie można postawić znaku równości pomiędzy życiem realnym i wirtualnym. Zawsze będą to odmienne światy, niezależnie od tego jak bardzo chcielibyśmy je ze sobą połączyć. Prezentuje również nową, niebezpieczną postawę, do której zbliżamy się wielkimi krokami. Postawę, mająca na celu zastąpienie kontaktów międzyludzkich. Her to przestroga, aby bliżej przyjrzeć się otaczającej nas technologii i dostrzec  otaczające nas niebezpieczeństwa. 

piątek, 6 marca 2020

Kobiety w kinie

Kobiety w kinie


Ten miesiąc jest szczególny dla kobiet. Dzień Kobiet zbliża się ogromnymi krokami - wspaniały moment, żeby obdarzyć uznaniem wszystkie panie. Może warto byłoby docenić je także na wielkim ekranie? Oto lista marcowych premier filmowych, które prezentują silną kobiecą postać.


6 marca



Niewidzialny człowiek, reżLeigh Whannell

Cecylia (w tej roli Elizabeth Moss - znana z serialu Opowieść podręcznej) ucieka z pełnej przemocy relacji. Gdy jej mąż popełnia samobójstwo, kobieta oskarża go o oszustwo. Wkrótce wpada w obłęd i odkrywa, że prześladuje ją niewidzialny człowiek...


20 marca




Ciche miejsce 2, reż. John Krasinski

Nareszcie pojawia się sequel, na który wszyscy czekaliśmy. Tym razem to Evelyn Abbott (Emily Blunt) musi zadbać o rodzinę i upewnić się, że cisza umożliwi im przetrwanie. 




Skłodowska, reż. Marjane Satrapi

20 marca jest obfity w premiery. Tego dnia do kin trafi kolejny film o Marii Skłodowskiej-Curie. Tym razem wyprodukowany przez Brytyjczyków, którzy przedstawią nam trudne początki Polki we Francji. 


27 marca



Mulan, reż. Niki Caro

Czy jest ktoś, kto nie zna tej historii? Chyba każdy z nas widział animację z 1998 roku. Teraz czas na wersję filmową o wojowniczce, która przebrana za mężczyznę, dołącza do armii. Czy dorówna poprzedniej wersji? Przekonamy się w ostatnich dniach marca.  



Do zobaczenia w kinie!


wtorek, 4 lutego 2020

Zegar tyka – recenzja filmu „1917”

Zegar tyka – recenzja filmu „1917”


Wielkimi krokami zbliżają się Oscary 2020. Niecierpliwie zgrzytamy zębami, zaciskamy pięści, nerwowo przebieramy nogami aż nadejdzie ten upragniony dzień (10 lutego) i poznamy zwycięzców. Podobne uczucia towarzyszyły mi podczas seansu filmu Sama Mendesa.




1917 (2019)



Dwóch żołnierzy ma za zadanie przedostać się na linie wroga i dostarczyć ważną informację brytyjskim żołnierzom, która uratuje ich od pułapki ze strony Niemców. Mają na to niewiele czasu, a jeśli im się nie uda, zginie ponad tysiąc żołnierzy, także brat jednego z wybranych do tego rozkazu szeregowych. Nie wiedzą, co ich czeka. Nie mają pewności, czy uda im się dotrzeć na czas, czy w ogóle uda im się dotrze, ale  ruszają naprzód.




I zaczyna się gra z widzem… Gra okrutna, ale bardzo wciągająca. Spotykamy się z bezdusznością wojny, a muzyka i długie ruchy kamery sprawiają, że przeżywamy każdy kolejny ruch razem          z bohaterami. Kroczymy równo z nimi, czujemy ich niepewność i rozterki, a także szybko upływający czas, który jest naszym wrogiem.

1917 (2019)

1917 ma piękną klamrę kompozycyjną. Pierwsza i ostatnia scena to widok żołnierza leżącego        w wysokiej trawie. Nie słychać strzałów, huku bomb, krzyków. Dookoła jest jedynie cisza i zieleń, chwila sielanki, na którą zasłużył. 

1917 (2019)

Sam Mendes stworzył film przytłaczający, przerażający. Podczas seansu towarzyszy nam nieustanny niepokój, ale tylko w ten sposób chociaż po części możemy uświadomić sobie, co towarzyszyło walczącym w czasie wojny.

piątek, 24 stycznia 2020

Młodzieńczy bunt, czyli recenzja filmu "Lady Bird"

Młodzieńczy bunt, czyli recenzja filmu "Lady Bird"

Lady Bird, 2017

Christine „Lady Bird” McPherson boryka się z problemami, które dotykają większości nastolatek – chęć jak najszybszej ucieczki z domu, złe kontakty z matką, sen o Wschodnim Wybrzeżu. Marzy o wyjątkowych chwilach, które zmieniłyby jej życie w idealne wyobrażenie. Tymczasem mieszka z rodzicami „po gorszej stronie torów”, co sprawia, że jej bunt z dnia na dzień coraz bardziej narasta.

Nowy Jork jest największym z pragnień Lady Bird. Właśnie to miasto stanowiłoby idealną przestrzeń na ucieczkę z domu oraz na życie, które nareszcie uszczęśliwiłoby dziewczynę. Pragnienie bycia lepszą osobą niż w rzeczywistości sprawia, że Christine wykorzystuje wygodne kłamstwa, a dzięki temu udaje jej się uzyskać aprobatę bogatszych nastolatków.

Najciekawszym wątkiem pozostaje jednak relacja Lady Bird z rodzicielką – matka jest apodyktyczna, krytykuje córkę na każdym kroku, prowokuje kłótnie... Kobiety są tak podobne, że trudno im się porozumieć, dlatego tytułowa bohaterka ukrywa wiele spraw lub prosi o pomoc ojca. Spośród wszystkich scen najsmutniejszą jest ta, w której Christine prosi matkę, aby ją lubiła. Ten epizod pokazuje, że nastolatka marzy o pojednaniu z matką, lecz ich charaktery niestety na to nie pozwalają.

Lady Bird, 2017

Historia jest tak zwyczajna, że po przeczytaniu opisu uznamy ją za nudną. Przecież wyreżyserowano już tysiące filmów o zbuntowanych nastolatkach. Jednak w tej zwyczajności jest coś pociągającego, czyli prostota i prawdziwość – uderzają nas już od pierwszej sceny. Każdy odbiorca odnajduje cząstkę siebie w postaci Christine, która przeżywa zupełnie takie same niepowodzenia jak każdy z nas w przeszłości.

Lady Bird, 2017
Greta Gerwig, reżyserka, przedstawia życie młodego człowieka w każdym ważnym aspekcie: społecznym, rodzinnym, seksualnym… Nie ocenia zachowań Lady Bird. Nie ignoruje jej problemów, które momentami odbiorca może uznać za śmieszne. Gerwig przeżywa każdy jej dramat i poświęca jej potrzebną uwagę, czyli daje głównej bohaterce bezpieczeństwo i zrozumienie, a tego pragnie najbardziej.

Trzeba również wspomnieć o kadrach filmu ukazujących słoneczne Sacramento, rodzinna miejscowość bohaterki. Długie ulice, potężne drzewa, kolorowe kwiaty wypełniające każdą przestrzeń, a przede wszystkim miasto kąpiące się w płomieniach słońca, które nigdy nie zachodzi…   

Warto poznać historię Christine „Lady Bird” McPherson przede wszystkim po to, żeby odnaleźć w niej siebie i zrozumieć dzięki temu swoją przeszłość.

Copyright © miło Cię widzieć , Blogger